02.09.2010




Będąc nastolatkiem przechodziłem przez rynek w Jaworznie. Zainteresował mnie pewien duet, który wygrywał melodie, śpiewał piesni właściwie wtedy nieznane nikomu chyba. Nie wiem, czy ktoś to pamięta jeszcze, czy ktoś wtedy Ich znał, ja poznałem. Na dniach Jaworzna, słysząc " Mr Lennon " , uroniła mi się łza. 





01.09.2010




Zastanawiać  by się można, skąd pomysł na duży znak wodny. Właściwie to wogóle to nie powinienem tych zdjęć pokazywać, ale dlaczego niewinni fani Łukasza mają cierpieć, nie spojrzawszy na kadry z koncertu ?
Myślę, że doskonale odzwierciedlił to mój redakcyjny kolega na łamach www.imprezy.jaworzno.pl

Poniżej cytuję jego słowa :

...Tuż przed godziną 19-tą, kiedy wiadomo było ze na scenę wyjdzie oczekiwany przez młodzież Łukasz Zagrobelny, wśród nastolatek zapanowała euforia, a muzykowi, gdyby nie solidne nagłośnienie, trudno byłoby pokonać śpiewem piski i wyrażane najgłośniej jak tylko można, uwielbienie.
Niestety, naza relacja z tego punktu programu ograniczy się jedynie do tych kilku słów, bo po raz kolejny okazało się, że menagement zakazał fotografowania koncertu, z wyjątkiem pierwszych dwóch, czy trzech piosenek, sprzed sceny.
Skąd takie pomysły?
Trudno pod sceną, kiedy każde słowo zagłusza muzyka, dyskutować z menedżerem o pracy akredytowanej prasy podczas koncertu, trudno tłumaczyć, czy też uzyskać wytłumaczenie takich decyzji. Wszak przecież to właśnie menedżerowi powinno zależeć na dobrym przedstawieniu jego podopiecznego w mediach, na zdjęciach, które nie będą robione w pośpiechu, ale w odpowiednich momentach, bez presji czasu.
Być może Jaworzno dla niektórych nie jest warte, aby dzienikarze mogli mieć materiał na fotorelację, może w inych większych miastach, w wielkim świecie showbiznesu nie wprowadza się takich niedorzeczności.
A może ktoś po prostu chce pokazać swą wyższość nad małomiasteczkowym fotografem ?
Trudno powiedzieć. Zastanawiające jest to, że w obawie o ewentualne mające trafić do sieci nielegalne nagrania z koncertu, nikt nie zwraca uwagi na setki kamer, aparatów, telefonów komórkowych, z których nagrania w kilka godzin po koncercie są już w sieci, a marnej jakości zdjęcia psują wizerunek wykonawcy dość skutecznie.
Tak więc zdjęć Łukasza Zagrobelnego nie będzie, bo nie mamy zamiaru być w ten sposób traktowani, zwłaszcza, że jeśli nawet jakieś obostrzenia chce się wprowadzić, wypadałoby o nich powiedzieć na jakiś czas przed koncertem, a nie w trakcie jego trwania kazać ochronie usuwać fotoreporterów. My możemy robić zdjęcia zza barierek, ale chodzi o pewną zasadę i logikę, której niektórym często brakuje. ...





31.08.2010

Wariactwo do potęgi... Kamila + Rafał + ich fantastyczne rodziny = jeden z najprzyjemniej spędzonych weekendów sierpniowych tego roku.
Kama i Rafi - ogromnie dziękuję wam za siłę perswazji, za to że namówiliście mnie na to, abym pojawił się a aparatem na waszej uroczystości i pokazaliście jak można cieszyć się sobą. Szczególne pozdrowienia dla Gienia - taty Kamili; po raz pierwszy było mi dane fotografować Pannę Młodą ubieraną przez tatę.

Kilka wybranych zdjęć dla tych, których tam nie było.























30.08.2010

Po fantastycznej atmosferze na pierwszej edycji szkolenia z obróbki w Photoshopie i przy ogromnym zainteresowaniu kolejną edycją ustalamy nowy termin. Wszystkich chętnych poznania tajników obróbki światła i koloru zapraszamy 26 września do Warszawy.

Zapisy: blyskotliwie@gmail.com

Podczas pierwszej edycji zgłębialiśmy niuanse obróbki następujących zdjęć:

null

ZAPRASZAMY!

29.08.2010



340 odsłon
Aug 29, 2010

28.08.2010


27.08.2010

Po fantastycznym ślubie Magdy i Marcina zadzwoniła do mnie Pani z któregoś z pism kobiecych z pytaniem, czy nie miałbym ochoty sprzedać im zdjęć które zrobiłem na ich ślubie... okazało się później, że najprawdopodobniej zostałem omyłkowo wzięty za fotografa, który pracował na ślubie Joanny Liszowskiej (to samo miejsce - Bydgoszcz, tego samego dnia, o podobnej porze...)





























Moja Olusia po raz pierwszy pracuje z tatą podczas sesji ślubnej - tym razem w charakterze modelki-niemowlaka.

26.08.2010

zdjęcia jeszcze mokre od dzisiejszego deszczu ;]

null

FILTRY SZARE POŁÓWKOWE W FOTOGRAFII KRAJOBRAZOWEJ

Nasze oczy, a w zasadzie nasz mózg, ma zadziwiającą umiejętność. Potrafimy widzieć i dostrzegać szczegóły scen o bardzo szerokiej rozpiętości tonalnej.Widzimy jednocześnie detale w cieniach i szczegóły w jasnych silnie oświetlonych światłem partiach tego co oglądamy.

Niestety żaden materiał światłoczuły, czy to negatyw, czy diapozytyw czy matryca aparatu cyfrowego nie jest w stanie zarejestrować tak dużej rozpiętości tonalnej jak nasze oko. Aby to zobrazować posłużę się przykładem.

Wykorzystamy lustrzankę w trybie preselekcji przysłony. Jest słoneczny dzień. Stajemy na skraju wybrzeża klifowego. Przed nami ukazuje się zieleń trawy, skalne urwisko, plaża morze oraz błękitne niebo z ładnie wykształconymi cumulusami. Wybieramy kadr, naciskamy spust migawki i pozwalamy aby aparat dobrał nam parametry ekspozycji.

W momencie gdy naciśniemy spust migawki aparat dokona pomiaru TTL (Through the lens) i tak dobierze parametry ekspozycji aby dobrze naświetlić zdjęcie. Problem w tym, że nasz aparat tego nie potrafi. Zaproponuje nam rozwiązanie  z którego nie będziemy zadowoleni.

Zdjęcie bez filtraDobrze naświetlona trawa i skały a „przepalone” niebo. Biała plama bez żadnych
szczegółów, żadnych śladów obłoczków. Możemy skorygować pomiar aparatu tak aby dobrze naświetlić niebo i pokazać obłoczki, jednak… Prawidłowo naświetlone niebo uzyskamy kosztem naświetlenia skał i trawy. Dół zdjęcia będzie ciemny i pozbawiony szczegółów….


W tym miejscu warto wprowadzić pojęcie rozpiętości tonalnej. Jest to różnica pomiędzy najjaśniejszym a najciemniejszym punktem fotografowanej sceny. Ludzkie oko jest w stanie zarejestrować różnicę 12 – 14 EV czyli 12-14 działek przesłony. Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa w fotografii. Za bezpieczną rozpiętość
tonalną uważa się 5 EV czyli różnicę pięciu działek przysłony.Wartość ta oczywiście zależy od materiału na który wykonujemy fotografię.

Jeśli fotografowana przez nas scena ma zbyt dużą rozpiętość tonalną musimy się zdecydować na prawidłowe naświetlenie któregoś miejsca fotografowanej  przez nas sceny. Dwa skrajne ustawienia to

  1. Prawidłowo naświetlone ciemne partie ziemi z widocznymi
    źdźbłami trawy – ale „przepalone” niebo i woda, w postaci białej
    plamy bez żadnych szczegółów
  2. Doskonale naświetlone błękitne niebo z widocznymi chmurkami
    natomiast ziemia i zacienione partie ukazane jako czarna plama
    bez żadnych szczegółów.

Pierwszym rozwiązaniem jakie przychodzi na myśl jest uśrednienie pomiaru światła. Jednak jeśli rozpiętość tonalna naszego kadru będzie większa niż możliwości rejestracji  przez materiał światłoczuły – takie rozwiązanie nic nie wniesie. Doprowadziło nas to do sytuacji w której narzędzie jakim jest aparat fotograficzny nas ogranicza.

Wiele osób szuka rozwiązania w nowych aparatach. Nowsze znaczy lepsze, matryce bardziej zaawansowane technologicznie, a więc pozwalające uzyskać większą rozpiętość tonalną. Kupno nowego aparatu jest jakimś rozwiązaniem, ale nawet najlepszy aparat fotograficzny nie wyeliminuje takich sytuacji. Jeśli jednak poznamy pewne tajniki, możemy bez problemu sobie poradzić i rozwiązać problem.

Powinniśmy skorzystać z zabiegów niwelujących znaczące różnice w oświetleniu. Jak to zrobić ? Pierwszym zabiegiem będzie wykonanie ze statywu serii kilku identycznych ujęć o różnych parametrach ekspozycji a następnie połączenie ich wszystkich w jedną fotografię. Wykonujemy zdjęcia nie doświetlone, w których szczegóły jasnych partii będą widoczne lecz ciemne przedstawione jako czarna plama, fotografie naświetlone zgodnie ze wskazaniem światłomierza, oraz fotografie prześwietlone, w których niebo jest białą plamą a ciemne partie mają odpowiednio zachowane kolory i szczegóły. Tak przygotowane zdjęcia składamy w jedno za pomocą specjalnych programów.

W ten sposób uzyskamy zdjęcie wykonane techniką HDR ( High Dynamic Range) Problem na który możemy natrafić jest taki, że podczas gdy my wykonamy trzy czy pięć fotografii składowych, wiatr porusza trawą, woda faluje a obłoki na niebie się przesuwają. Po złożeniu fotografii w całość te elementy które zmieniły swoje położenie będą delikatnie zmiękczone. Jednym taki efekt pasuje innym nie.

Łatwo się domyśleć – że technika mimo iż skuteczna nie jest przedmiotem niniejszego artykułu. Kolejnym sposobem jest rozjaśnienie ciemnych partii za pomocą doświetlenia  lampą błyskową. Gdy ustawimy parametry ekspozycji tak aby niebo naświetlić prawidłowo  skazani będziemy na niedoświetlenie ziemi. Jeśli jednak w kierunku ciemnych partii  skierujemy lampę błyskową i rozjaśnimy te miejsca błyskiem – cała fotografowana  scena uzyska szczegóły. Sposób ten nie jest jednak pozbawiony wad. Lampa powinna
dawać na tyle silny błysk aby efekt jej działania był zauważalny. Często umieszczenie jej w gorącej stopce aparatu nie przyniesie pożądanego efektu i należy  wyzwolić ją zdalnie. W każdym razie taki sposób zapewnia prawidłowe rozwiązanie problemu. My jednak poszukamy innego rozwiązania Z pomocą przychodzi nasz bohater tytułowy czyli neutralny filtr szary połówkowy

Opis filtrów


Opisywany filtr fotograficzny to płytka wykonana ze szkła lub sztucznego tworzywa, obojętna kolorystycznie (stąd przymiotnik neutralny). Obojętną kolorystycznie znaczy tyle, że filtr nie barwi w żaden sposób zdjęcia a jedynie ogranicza ilość światła, która dociera do materiału światłoczułego. (Tak naprawdę z „neutralnością” filtrów bywa różnie. Można znaleźć w literaturze informacje na temat pewnych filtrów, ze dają jakąś charakterystyczną dominantę barwną. Należy takich filtrów unikać ponieważ nie jest to efekt pożądany). Zaciemnienie filtra nie jest jednorodne. stopień przyciemnienia zmienia się płynnie od najciemniejszego z jednej strony do zupełnie przeźroczystego z drugiej.Tak więc filtry przyciemniają tylko połowę obrazu – stąd
właśnie nazwa połówkowy.

Tworzywa sztuczne sprawują się gorzej niż szkło, ponieważ łatwo się elektryzują przyciągając paproszki, są stosunkowo miękkie więc łatwo je porysować. Często nie sa neutralne i dają dominantę barwną – Ich zaletą jest to że są tańsze od filtrów szklanych.

Ze względu na sposób mocowania filtrów do aparatu możemy wydzielić dwie grupy. Pierwsza to tradycyjne okrągłe filtry w metalowej gwintowanej oprawce. Wyglądają jak tradycyjne filtry UV czy SKYLIGHT, z którymi każdy z nas na pewno się zetknął. Od filtrów UV różnią się tylko gradientowym zaciemnieniem
szkiełka, oraz możliwością obracania filtra po założeniu do obiektywu (tak jak w przypadku filtrów polaryzacyjnych) Tego typu filtry czasem mają jeszcze uchwyt umożliwiający ich obracanie

Szara połówka
Takie mocowanie filtrów to rozwiązanie popularne jednak dosyć kiepsko sprawdzające się w przypadku filtrów połówkowych. Podstawową wadą takiego filtra jest wymuszony sposób kompozycji. Linia dzieląca filtr na dwie części przechodzi dokładnie przez połowę filtra. Takie ułożenie wymusza na nas niejako umieszczanie linii horyzontu w połowie kadru. To bardzo mocne ograniczenie.

Drugą grupą filtrów są filtry prostokątne – typu COKIN. Prostokątna płytka umieszczana w uchwycie przed obiektywem ma podstawową zaletę. Pozwala na przesuwanie filtra góra / dół a więc korzystając z tego typu filtrów nie jesteśmy skazani na linię podziału przechodzącą właśnie przez połowę kadru. Taki filtr nie ogranicza nas tak jak filtr w okrągłej oprawce. Linię podziału ciemniej / jaśniej możemy umieścić w dowolnym miejscu kadru. Bardzo wysoko, w połowie albo bardzo nisko. Firma Cokin ma w ofercie filtry o dwóch gęstościach i oznaczanych katalogowymi numerami 120 i 121. Przed liczbą znajduje się litera opisująca rozmiar filtra. A – dla obiektywów których średnica filtra zawiera się między 36 a 62 mm oraz P od 48 do 82 mm, firma produkuje też filtry o większych rozmiarach oznaczane literą X ale są one dość rzadko spotykane i przeznaczone raczej do obiektywów aparatów wielkoformatowych. Oczywiście oprócz Cokin na
rynku możemy znaleźć filtry innych producentów.

Filtr połówkowy szklany

Jak stosować


Stosowanie filtrów szarych połówkowych jest intuicyjne. Wiadomo, że na jasne partie zdjęcia należy nałożyć szarą część filtra zaś na ciemne przezroczystą część. Jednak należy pamiętać o kilku rzeczach, które pomogą
uzyskać dużo lepsze efekty. Najczęściej popełnianym błędem, podczas używania szarej połówki jest nie
właściwy dobór ekspozycji. Duża część fotografów pozwala aparatowi zmierzyć światło już po założeniu filtra. Taki pomiar nie przyniesie optymalnych wyników. Aparat dobierze nam dłuższy czas i dobrze naświetlone
partie zdjęcia zostaną niepotrzebnie rozjaśnione, Dużo lepszy efekt uzyskamy, najpierw dokonując pomiaru oświetllenia a dopiero potem zakładając filtr i wykonując zdjęcie. Można takiego zabiegu dokonać korzystając z przycisku blokady ekspozycji (AEL) lub fotografując w trybie manualnym, gdzie w 100 % panujemy nad parametrami ekspozycji. Tak więc najpierw celujemy aparat w nasz kadr, później naciskamy przycisk AEL
(aparat zapamięta jak dobrał parametry ekspozycji) na koniec mocujemy filtr i wciskamy spust migawki.

Scena , mająca dotychczas zbyt dużą rozpiętość tonalną zamienia się w taką, którą film czy matryca jest w stanie zarejestrować

Zdjęcie z filtrem Podczas wykonywania fotografii z zastosowaniem filtra szarego połówkowego,
warto też pamiętać, że sposób przejścia od ciemniejszych partii zdjęcia do
jego jaśniejszych partii Zależy nie tylko od rodzaju filtra, ale i od dobranych
parametrów ekspozycji. Za płynność przejścia odpowiedzialna jest przysłona..
Im bardziej otworzymy przysłonę tym przejście będzie płynniejsze i mniej widoczne im bardziej przymkniemy – tym będzie to wyraźniejszy przeskok. Nie ma to wielkiego znaczenia, podczas fotografowania scen, w, których horyzont wyraźnie oddziela jasne i ciemne partie zdjęcia. W przypadku, gdy na pierwszym planie pojawia się jakiś pionowy element – człowiek, drzewo, komin...  sprawa się komplikuje.

Musimy tak dobrać parametry ekspozycji, aby linia podziału między przyciemnionymi a jasnymi partiami obrazu nie była wyraźną kreską. Tak więc w przypadku tego typu kadrów korzystniej jest zrezygnować z większej głębi ostrości na rzecz płynnego przejścia od przyciemnionego do jasnego obrazu.

Taki filtr, a najlepiej komplet filtrów, które możemy wzajemnie łączyć zakładając na przykład dwa filtry połówkowe to rzecz, która powinna znaleźć się w torbie każdego fotografa. Nie tylko pozwala nam na wykonanie dobrze naświetlonych fotografii w trudnych warunkach oświetleniowych. Jest również niezastąpiony gdy chcemy selektywnie przyciemnić dane partie obrazu. Można wyobrazić sobie sytuację że nad danym krajobrazem rozciągają się burzowe chmury. Są jednak lekko szare, a my chcemy dodać fotografii
dramatyzmu. Możemy wówczas przy dobrze dobranych parametrach ekspozycji przyciemnić niebo – mimo iż rozpiętość tonalna sceny nie jest zbyt wielka. Taki filtr znajduje również zastosowanie podczas fotografowania
tęczy, gdy przyciemnione niebo staje się dobrym tłem dla uwidocznienia takiego zjawiska. Mam nadzieję że zachęciłem do eksperymentowania z tym jakże pomocnym elementem zestawu fotograficznego.

25.08.2010

Lody dla ochłody

W upalne Polskie dni dla ochłody kilka zdjęć z największego lodowca
kontynentalnej Europy czylki Jostedalbreen z Norwegii
Na fotografiach jęzor lodowca Nigardsbreen...

Niesamowita mozaika lodu, wody i skal....

Nie ukrywam, że jest tu przyjemny chłodek...





Posted by Picasa
Za oknem...



Piętnaście minut po pierwszej. Pierwszej w nocy oczywiście...
a za oknem taki widok...

Vesterålen - widok z okna
Posted by Picasa
ZDJĘCIE - Pamiątka która nie krzywdzi...


W kilku miastach Polski pojawiły się bilboardy z "moim" krokodylem promujące
kampanię WWF. Bardzo ciepło wspominam sesję fotograficzną krokodylicy.
Mimo iż było nerwowo i w każdej chwili zwierzak mógł "kłapnąć zębami"
w moją stronę był to bardzo wdzięczny model :)

Cała kampania oraz towarzyszący jej konkurs fotograficzny ma na celu uświadomienie
ludziom problemu związanego z handlem zagrożonymi zwierzętami i roślinami oraz
wyrobów pochodzenia zwierzęcego lub roślinnego

Ponad 30 000 gatunków roślin i zwierząt jest zagrożonych wyginięciem z powodu
międzynarodowego handlu żywymi okazami i przedmiotami z nich wykonanymi.

Warto o tym pamiętać przywożąc pamiątkę z wakacji...

Posted by Picasa
Wywiad - LUSTRZANKA 1(9)/2010



W czasopiśmie Lustrzanka ukazał się wywiad, którego udzielałem po
nagrodzeniu mojej fotografii w konkursie
European Wildlife Photographer of the Year 2010
gorąco zachęcam do lektury - pismo do nabycia w Empikach




Posted by Picasa
Langøya

Świeżo po powrocie z Norwegii jestem na etapie wybierania i wywoływania zdjęć. Oto kolejna fotografia


















 Langøya trzecia co do wielkości (za wyjątkiem Svalbardu) wyspa Norwegii będąca fragmentem archipelagu Vesterålen.
Dziś bez gadania - kilka zdjęć z wcześniej zapowiadanej sesji przesympatycznej pary, Oli i Tomka.











22.08.2010



Na pełną relację zapraszam standardowo na IMPREZY.JAWORZNO

21.08.2010